Nie rozumia³am jego zachowania. Po tym wszystkim, co razem przeszli¶my, co sobie obiecali¶my. Jak móg³ mi to zrobiæ? A mo¿e to jest moja wina? To mia³ byæ najpiêkniejszy dzieñ mojego dotychczasowego ¿ycia. Teraz to jest jedna wielka katastrofa! Mam do¶æ tego wszystkiego! Tych ludzi, którzy jak na z³o¶æ siê do siebie przytulaj±, mówi± czu³e s³ówka, ca³uj±... Ugh!
- Lily, uspokój siê. Wszystko bêdzie dobrze. Wiesz jak jest. On tego na pewno nie zrobi³ specjalnie.
Julie jakby wiedzia³a, co siê dzieje ze mn±, z moimi uczuciami.
- Taa... Bo w to uwierzê! Znowu pewnie przyleci do mnie z bukietem ró¿, skruch± w oczach, powie \"przepraszam\" i bêdzie my¶la³, ¿e po sprawie, tak? O nie! Nie dam mu teraz tej satysfakcji!
Wsta³am od naszego stolika i ruszy³am w kierunku podestu DJ\'a.
***
Co ja najlepszego zrobi³em?! Znowu j± skrzywdzi³em! A niech to szlag! Co jest ze mn± nie tak? Czemu ci±gle j± raniê? Wrrr!
- Syriusz! Odezwij siê, do cholery jasnej!
- Dobra. Ale powiem ci jedno. Jeste¶ dupkiem! ¯eby ci±gle j± krzywdziæ? My¶lisz, ¿e ona d³ugo tak wytrzyma?
- Ugh! Nie musisz mi przypominaæ! I co ja mam zrobiæ? A jak mi nie uwierzy tym razem?
- Nie wiem, stary...
No super! Tak Syriuszu, brawo! Najlepiej zostawiæ przyjaciela w potrzebie! Sam sobie nie poradzê! Co ten debil sobie my¶li? Mam do¶æ momentami jego zachowania!
- Witaj James. Jak bal?
- Do de... To znaczy nie najlepiej, panie profesorze. - a stary Dumbledore po co mnie zaczepia?
- Znowu to zrobi³e¶?
- Co zrobi³em? - nie wiedzia³em, o co mu chodzi. Spojrza³em w kierunku, w którym on patrzy³. Zobaczy³em najpiêkniejsz± dziewczynê pod s³oñcem. Jej rude w³osy, które dzi¶ rozpu¶ci³a, idealnie uk³ada³y siê na jasnozielonej sukience. Ech! Jeszcze tego brakowa³o, ¿eby Dumbledore dawa³ mi rady co do dziewczyn.
- James, powiem ci tylko jedno. Nie zepsuj tego, to naprawdê wspania³a dziewczyna.
Odwróci³ siê i odszed³, a w mojej g³owie pojawi³ sie pewien plan.
***
- Hej! Mogê zamówiæ jedn± piosenkê? - zapyta³am uprzejmie DJ\'a.
- Jasne. Co chcesz?
- Hmm... Razorlight - Wire to wire
- Eee... Tylko kto¶ to ju¿ zamówi³, a ja nie chcia³bym, ¿eby jaka¶ muza siê powtarza³a.
- No ok. Dziêki. - powiedzia³am zrezygnowana.
Nawet nie mogê poprawiæ sobie humoru moj± ulubion± piosenk±...
***
Teraz albo nigdy. Raz kozie ¶mieræ. Kiwn±³em do DJ\'a...
Ci±g dalszy nast±pi…