Publiczne Gimnazjum nr 1 w Swiebodzinie

  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Możemy uniknąć wielu błędów

Email Drukuj PDF

Na to pytane, wydaje mi się, większość z nas odpowie twierdząco.  Niestety, liczne, przykre sytuacje i wypadki, które nie są tylko zrządzeniem losu, zdarzają się często przeczyć tej odpowiedzi. Bywa bowiem, że ludzie nie chcą lub nie potrafią odczytać przesłań autora  danej książki. Uważają, że czasy, w których przyszło im żyć, mają niewiele wspólnego z czytaną  literaturą bądź myślą, że to tylko fikcja literacka i nic podobnego nie może im się przytrafić. Twierdzą również, że życie przynosi wiele niespodzianek, z którymi każdy musi zmierzyć się indywidualnie, nie potrzebują rad ani nie wyciągają też żadnych wniosków. Temat sugeruje wiele możliwości, jednak osobiście uważam, że można uniknąć wielu błędów, analizując losy bohaterów  książek. Spróbuję to uzasadnić kilkoma chociażby argumentami.

Pierwszy z nich jest związany ze Scroogem, bohaterem książki „Opowieść wigilijna”. Scrooge to mężczyzna  w podeszłym wieku. Zgryźliwy i niedostępny. Nielubiący towarzystwa innych. Uważa, że w życiu może liczyć tylko na siebie. Nie pomaga innym w potrzebie, nie udziela pomocy finansowej biednym. Unika również towarzystwa rodziny, a swojego siostrzeńca wyśmiewa w momencie, gdy ten zaprasza go na świąteczny obiad. Wydawałoby  się, że liczą  się  dla niego tylko pieniądze i dobra pozycja finansowa. Przez swoją  chciwość utracił sens życia. Uświadamia sobie to wszystko, dopiero gdy dzięki duchom rozpoczyna „wędrówkę przez życie aż do przyszłości”. Zmienia się i staje się lepszym człowiekiem. Radość przynosi mu dawanie, nie  branie.

Analizując historię bohatera, można dojść  do wniosku, że większość z nas jest jak Scrooge. Czyż nie jest tak, że odwracamy się od ludzi, nie chcemy ich pomocy, ponieważ uważamy się za samowystarczalnych?  W dzisiejszych czasach liczy się pozycja finansowa, dobra praca, wynikające z niej profity. Pogoń za pieniędzmi i władzą zmieniła nasze myślenie i rozumowanie. Liczy się zaspokojenie potrzeb, bez których człowiek  nie może funkcjonować. Było wielu ludzi znanych, bogatych, którym niczego nie brakowało, na pewno niczego?  Dlaczego zatem popełnili  samobójstwo?

Komputery, pieniądze i władza - dają złudzenie szczęścia, natomiast liczy się tak naprawdę  w naszym życiu drugi człowiek. Dzięki relacjom międzyludzkim  stajemy się lepszymi. Obraz Scrooge’a doskonale ukazuje, jak ważne są te relacje i czas, jaki nam pozostał.  Nie znamy  bowiem ani dnia ani godziny, nie wiemy, czy zdążymy się zmienić  i naprawić to, co w życiu zepsuliśmy. Każdy człowiek potrzebuje  miłości i bliskości. Mając je,  jesteśmy bogatsi i szczęśliwi.

Historia bohatera „Opowieści wigilijnej” przestrzega nas przed chciwością, pogonią za fortuną, pokazując natomiast, że szczęście tkwi w zadowoleniu z małych rzeczy, w odpoczynku, w spędzaniu czasu  z rodziną.

Z kolei dla tytułowej bohaterki dramatu J. Słowackiego „Balladyny” chęć posiadania władzy wydaje się  być sprawą życia i śmierci. Chora żądzą córka ubogiej wiejskiej kobiety. Dumna i oschła, roszczeniowa  wobec najbliższych. Nie liczy się z cudzym cierpieniem. Z zazdrości zabija siostrę, a po pierwszej zbrodni przychodzą  inne. Bohaterka musi zabijać, aby utrzymać swoją pozycję i ukryć kłamstwo. Okrutne czyny wyzwalają  w niej jednak refleksje. Odkrywa, że istnieją  zasady moralne. „Zazdroszczę tej, co dzisiaj  rano /Mną była”.

Historia Balladyny ukazuje mechanizm działania zła spowodowanego żądzą władzy.  Raz poruszona lawina tragicznych wydarzeń nie daje łatwo się zatrzymać, a kończy się, gdy zgodnie z panującym prawem, Balladyna  musi osądzić sama siebie. Ginie...

Analizując tę historię  dochodzę  do wniosku, że dziś wcale  nie trudno o współczesną Balladynę. Czy nie jest tak, że wybieramy złą drogę, nieważne jakim kosztem, aby osiągnąć to, czego pragniemy? Czy zastanawiamy się  nad konsekwencjami takiego wyboru? Sądzę, że nie. Warto być  ambitnym i „zdobywać góry”, ale trzeba się zastanowić, jaką cenę przyjdzie nam za to zapłacić. Najważniejsze cele  współczesnego człowieka to najpierw dobry byt materialny i kariera. Przed nami coraz więcej wyzwań. Jednak uważam, że w tym dążeniu  do celu musi być pewien umiar i właściwy dobór tego, co najistotniejsze. Pragnę zwrócić też uwagę, że historia  bohaterki dramatu przestrzega nas przed chciwością i pychą. Można dojść  do wniosku, że gdyby Balladyna znała granicę, a przede wszystkim umiała  zachować umiar, mogłaby długo cieszyć  się życiem.

A oto inne spojrzenie na fakt, że błędów  można uniknąć poprzez kierowanie się historią  bohaterów książek.  Posłużę  się  przykładem  tytułowego „Latarnika” H. Sienkiewicza. Skawiński, bo o nim mowa, to Polak przybywający do Aspinwall, by objąć posadę latarnika. Człowiek zmęczony życiem, które obfitowało w liczne przygody, otrzymuje posadę i rozpoczyna swój nowy etap.  Po trudach tułaczego życia, zmęczony wędrowiec znajduje swoje miejsce na ziemi.  Niedługo jednak cieszy się  szczęściem posiadania własnego kąta, a bezpośrednią przyczyną utraty posady jest fakt, że starzec zapomina o całym świecie, czytając „Pana Tadeusza”. Czy było warto?  Skawiński całe życie pragnął powrotu do kraju, żył nadzieją, że ujrzy ziemię rodzinną. Na swojej  skalistej wysepce wciąż szukał  doniesień z Europy. „Biedne, stare serce! Na  tej wieży strażniczej i na drugiej półkuli biło jeszcze dla kraju...” Gdy otrzymał „Pana Tadeusza” zupełnie zatracił się w lekturze!  To go  zrujnowało. Czy w takim razie możemy uniknąć podobnego błędu?  Myślę, że tak.

W dzisiejszym zabieganym świecie, gdzie  nikt nie ma czasu dla nikogo, każdy goni za karierą i podąża czym prędzej w „wyścigu szczurów”, nie ma miejsca na rodzinę. Wielu młodych ludzi już dzisiaj  deklaruje, że  w przyszłości zamierza wyemigrować. W Polsce nie widzą żadnych perspektyw, sądzą, że i tak nie da się  tu wiele zdziałać. Są gotowi porzucić rodzinę, zostawić  najbliższe im osoby. Nie winię ich za to, nie krytykuję.  Zastanawiam się tylko, czy zdają  sobie sprawę z wagi tych decyzji, czy mierzą  siły  na zamiary. Czy będą w stanie  wytrzymać  tęsknotę?

Być  może warto jednak czasami sięgnąć do literatury i mając przed sobą  losy pewnego bohatera zastanowić  się przez chwilę nad swoim życiem. Na zakończenie  wracając do pytania postawionego w temacie, udzielam jednoznacznej odpowiedzi „tak”. Możemy  uniknąć  wielu błędów, analizując  losy  bohaterów książek.

Filip Flisiewicz  (kl. III F)